20.12.2015

Karpie di jem

Cały stół jedzenia
A w środku czuję głód

Ość niezgody
Nie zdążyła jeszcze
Stanąć w gardle

Opłatek przełamany, lecz
Lodów nie przełamiesz

Za to krew gotuje się
W kotle razem z barszczem

Sosnowskiego?

4 komentarze:

  1. ciężki kawałek chleba
    ta wspólna kolacja
    kiedy czujesz się jak ryba
    smażona a nie w wodzie

    to nie barszcz powinien się czerwienić
    jak burak
    tylko ludzie dla których szacunek i miłość
    są jak ucho od śledzia

    życzę im figi z makiem
    a Tobie spokoju ducha





    OdpowiedzUsuń
  2. Cała prawda o spotkaniach nie tylko rodzinnych, nie tylko w ten wyjątkowy dzień raz w roku, tylko ogólnie, niemal zawsze może się tak skończyć.

    Zapraszam do mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo trafna uwaga, wiele właśnie zależy od tego czy jest się tłem czy w tle. To jest różnica jednak jak się popatrzy dobrze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. i ja pamietam taka jedna swoja kolacje wigilijna,od tego czasu nie podaje juz barszczyku czerwonego w ten wieczor

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcenie czasu i energii na zapoznanie się z moimi skromnymi wierszami. Będę bardzo wdzięczna za każdy komentarz ich dotyczący. :)

Aby formalności stało się zadość, to przypomnę, że kopiowanie wierszy jest zabronione.

Kopiowanie tekstów jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone.